|
start
o nas
sukcesy
multimedia
teksty
galeria
linki
eter
kontakt
Anegdoty związane z Przemkiem M.
Przemek doskonale radził sobie z ogrywaniem na scenie braku rekwizytu
( bo czasami ich zapominał). Przykład. W jednym ze skeczy miał wyjść
z własnym małym krzesełkiem i na nim usiąść. Krzesełka zapomniał,
co stwierdził dopiero na scenie, spostrzegłszy, ze nie ma go w ręce.
Chwilę stał osłupiały, ale szybko wpadł na pomysł - genialny w swej
prostocie. Powiedział : " Nie mam krzesła" i usiadł na podłodze.
Drugi przykład. Zapomniał kartki pocztowej, na której miał cos pisać -
akurat graliśmy koncert na dwie kulisy, w jednej był Przemek w drugiej
reszta zespołu. Co zrobił Przemek? "Nie mam kartki" poinformował
zespół i widownię ( kilkakrotnie). Po czym wyszedł i udawał, że
ręka jest kartką.
Przemek udowodnił, że można być, a zarazem nie być na scenie.
Znów zapomniał rekwizytu. To znaczy rekwizyt był, ale nie w tej
kulisie co trzeba. Ot, rozminęli się. Trwał inny skecz dziejący
się w poczekalni u ginekologa. Przemek po prostu przeszedł przez
scenę, do drugiej kulisy.
Najważniejsze jest jednak to, że miał w oczach taką wiarę w swoją niewidzialność, ze podobno kilka osób rzeczywiście go nie zobaczyło.
Na jednym z koncertów sami puszczaliśmy sobie jingle (to znaczy mieliśmy
odpowiednie urządzenie w kulisie). Tak podzieliliśmy ten obowiązek między
siebie, żeby nie obarczać nim Przemka, dla którego i bez tego występ był
kosmosem. Graliśmy już przedostatni skecz, gdy nagle w jego środku my i
widownia słyszymy jingiel z innego skeczu; sytuacja powtórzyła się jeszcze
dwa razy. Schodzimy po skeczu i pytamy Przemka o co chodziło. On na to,
ze szukał czegoś, "bo chciał na koniec zrobić takie ładne papa rapa".
suplement
o nas
|
 |
 |